Jako pierwszy film wybrałam obraz Lone Scherfig. Znanej (przynajmniej mi) z takiego filmu jak m.in. "Włoski dla początkujących". Jakoś tak ostatnio rzucił mi sie w oczy ten tytuł. Bo przyznajcie że nawiązanie do "Był sobie chłopiec" dość sprytne, szczególnie gdy oba te tytuły łączy ten sam autor scenariusza. Jednak w oryginale film ten widnieje jako "An Education". I dziękujmy Bogu ze nie przetłumaczono go dosłownie. Akcja rozgrywa się w latach sześćdziesiątych w Londynie. Poznajemy tam młoda dziewczynę Jenny, która prowadzi zwyczajne, nudne życie. Wszystko jednak zmienia się gdy poznaje Davida, który wprowadza ją w świat luksusu... Zdawać by sie mogło że historia nie za ciekawa i wciągająca. Jednak nie odrywałam oczu od monitora. Z pewnością zwolennicy szybkiej akcji nie polubią tego filmu ale mnie on zauroczył. A szczególnie wystylizowanie obrazu. Nienaganna scenografia baaardzo realistycznie odzwierciedla moje wyobrażenia tamtych czasów. Do tego przekonywujący główni bohaterowie: śliczna Carey Mulligan i błękitnooki Peter Sarsgaard... Wszystko to mi przypomina trochę "Uśmiech Mony Lizy". Podsumowując: piękny obraz, dobra fabuła która nie pozwala sie nudzić.
Film w kinach na świecie puszczany jest od 18.01.2009r. U nas obejrzeć go będzie można dopiero 12.03.2010r... Swoja drogą zawsze mnie zastanawiało... Czy Polska nie należy do świata i lezy tak bardzo od niego daleko że rozbieżność czasowa w premierach jest aż tak ogromna?
środa, 6 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz