To, że nie pisałam od połowy stycznia nie oznacza, że na rzecz nauki postanowiłam przestać oglądać filmy. Oj co to to nie. Chociaż zaprzestałam namiętnego śledzenia nowości filmowych. Mam nadzieję, ze to się zmieni. Bo gdy dowiedziałam się tydzień temu, że 28. maja wchodzi nowa ekranizacja "Seksu w wielkim mieście" to stwierdziłam, ze matura to jednak zło absolutne skoro doprowadziło mnie do takich zaniedbań! Ale powróćmy do tego co udało mi się obejrzeć. Głównie były to straszne odmóżdżacze no bo jak tu oglądać coś ambitnego przed maturą... No może z małymi wyjątkami. Nadal dokładnie pamiętam dwa ciekawe filmy. Pierwszym był "To skomplikowane" z fenomenalną ( jak zwykle) Meryl Streep. Trochę się tego filmu bałam. Jednak mimo wszystko ( mimo roli w "Diabeł ubiera się u Prady, mimo fenomenalnej roli w "Julie i Julia" ) bałam się powtórki ze znienawidzonego przeze mnie "Mama mia". Naprawdę jest to film, którego nie znoszę, mieszanka baaardzo nielubianych przeze mnie piosenek Abby z tragiczną fabułą... ach... jak można takie coś nazywać musicalem?! Ale wracając do "To skomplikowane"... Jednym słowem polecam. Idealny na deszczowy wieczór, zabawny i ...( nigdy nie przypuszczałam że to powiem o komedii romantycznej...) nieprzewidywalny! Wraz z siostrą ( jako te które pomysły na zakończenie mają już od pierwszych scen filmu) miałyśmy wiele różnych pomysłów na happy end, ale to nie przyszło nam do głowy.
Kolejnym filmem jest "Agora" którą widziałam jeszcze przed polską premierą. Świetny obraz. A o wysokim poziomie fabuły może świadczyć to , że mimo ciągłego zakuwania z historii ten film mnie nie odrzucał :)
Hmm i chyba na tym poprzestanę z filmami bo chciałam skupić się na tym co zajęło mi większość wolnego czasu, a mianowicie serial "Skins" ( polskie tłumaczenie "Kumple" jakoś do mnie nie przemawia). Serial brytyjskiej produkcji opowiadający o paczce nastolatków. Ostry, chwilami nawet wulgarny, jednym słowem prawdziwy. Łączy to co w filmach lubię najbardziej : dobra muzyka, fajne zdjęcia, niejednowymiarowe postacie, nieprzeciętne stroje, świetne poczucie humoru iii co mnie zaskoczyło to to, że ten serial okazał się niezłym wyciskaczem łez! Ostatnie odcinki 2 sezonu ( 5 jest w trakcie kręcenia) oglądałam z chusteczką w dłoni co u mnie zdarza się niezwykle rzadko. Tak więc 2 pierwsze sezony fenomenalne, 2 następne godne polecenia ale bez szaleństw... W swoim życiu obejrzałam sporo seriali, chociaż nie bardzo lobię tą formę. Żaden jednak nie zafascynował mnie jak ten. Nadal czasami oglądam sobie fragmenty moich ulubionych odcinków i nadal uważam je za mistrzostwo świata. Coś czuje że ten serial zostanie miłością mojego życia :)Polecam! Najważniejsze to nie zrazić się 1. odcinkiem.
piątek, 21 maja 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz