Wczoraj był Dzień Dziecka więc zdecydowałam się obejrzeć kreskówkę, jak na dziecko przystało. Jednak w tym całym rozgardiaszu świętowania nie zdążyłam dokończyć notki. Więc kończę dzisiaj.
W pamieci mam 2 kreskówki, które oglądałam w tym roku: "Odlot" i "Opowieść wigilijna".Hm... a może to był zeszły rok? Nieważne. "Odlot" to najlepsza bajka dla dzieci jaką widziałam od czasów "Króla lwa". I podkreślam to - dla dzieci. Bo fakt, że coś jest animowane nie oznacza, ze jest dla dzieci. Tak jest moi zdaniem z "Opowieścią wigilijną", która wydawała mi sie miejscami za trudna i metafizyczna dla przecietnego dzieciaka. W tej samej grupie bajek można umieścić "Shreka", "Włatcuf móch" itp. Z "Robaczkami..." miałam mieszane uczucia...Nie wiem dlaczego napaliłam się na ten film, ale jakoś zajawka mnie urzekła. Sam początek w stylu WB, dalsza część mimo wszystko pouczająca i dość łagodna jak na bajkę dla dzieci przestało. Trochę się także naśmiałam, ale nie jestem pewna czy młodsi zrozumieliby takie dość ironiczne poczucie humoru. Generalnie grafika nie jest to podobne od produkcji Pixara, Disneya czy Dreamworks co jest małym powiewem świeżości. Ta niemiecko-duńska produkcja próbowała zmierzyć się z wysokobudżetowymi produkcjami... Jednak wszystko wydaje się bardzo znajome. Muzyka w kreskówkach to już nie nowość ( Disneyowska "Księżniczka i żaba" podbiła serca milionów w tym i moje...), owady to tez już przeżytek (" Film o pszczołach" , "Mrówka Z", "Dawno temu w trawie" i wieeeele innych). Dzisiaj oczekujemy czegoś więcej idąc na kreskówkę do kina. Potrzebujemy przełomu na skale "Shreka" czy "Toy story" ( a bagatela 3 część już niedługo...). Ale skupmy się na plusach, bo mimo wszystko nie było przecież tak źle. Generalnie nie lubię polskiego dubbingu ( cały czas mam w głowie piskliwe głosiki w "Harrym Potterze"), zazwyczaj wybieram film z napisami. Teraz się jednak nie udało, ale nie żałuję! Polscy aktorzy spisali się fenomenalnie! W dodatku... Wodecki! No to było zaskoczenie... Co do muzyki. Kilka utworów moim zdaniem niefortunnie dobranych. Nie zachwyciła mnie piosenka Chylińskiej mimo powszechniej ekscytacji... ale za to ADHD nucę do teraz :)
Podsumowując. Dajmy szansę mniejszym produkcjom! Może wśród nich znajdzie się wreszcie jakiś oryginalny pomysł. "Disco robaczki" nieco odgrzewane, ale nie w mikrofalówce tylko w opiekaczu, z lekko chrupiącą skórka w postaci dubbingu i Y.M.C.A. po polsku :)
środa, 2 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz