wtorek, 1 czerwca 2010
Perswazje ( 2007)
Uwielbiam Jane Austen! Uwielbiam! Do adaptacji jej książek wracam bardzo często. Rok temu usłyszałam o nowej wersji "Perswazji". Niestety jest to wersja telewizyjna więc w Polsce trudna do odnalezienia. Ale dzisiaj się udało. Widziałam już 2 poprzednie adaptacje tej książki i myślę, że mogą one górować nad takimi filmami jak "Duma i uprzedzenie" czy " Rozważna i romantyczną" ponieważ różni się ona znacznie ilością stron. W porównaniu do prawie 400-stronicowej "Emmy" ok 150 stron "Perswazji" to pikuś. O wiele łatwiej zatem ułożyć wierny tej książce scenariusz. Problem jednak miałam z główną bohaterką, którą gra tutaj Sally Hawkins. Kojarzy mi się ona jednoznacznie i wyłącznie z szalona i dziecinnie naiwną bohaterką "Happy go Lucky". Nie mogłam sobie wyobrazić jej jako rozważnej i cierpiącej z miłości. Ale wysiliłam się i i próbowałam skupić tylko i wyłącznie na Anne Elliott. Hm to chyba moja ulubiona bohaterka Janne Austen... Mimo moich obaw, Sally poradziła sobie nieźle. "Perswazje" to film o czekaniu... Ci którzy przeczytali choć jedną z książek Austen mogą domyśleć się szczegółów. Świat wyższych sfer w Anglii XIX wieku, bale, piękne sukienki i wytworne maniery... ach zawsze marzyłam aby choć na chwilę tam się znaleźć, a dzięki "Perswazjom" to się udało, mimo że tylko duchowo. Nie jestem dobrym krytykiem takich filmów. Dla mnie one zawsze pozostaną idealne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz